Profesor etnologii Åke Daun (1936-2017) badał prze wiele lat fenomen ”szwedzka mentalność”, wyłonił w niej kilka najważniejszych cech: nieśmiałość, niezależność, unikanie konfliktów, rzeczowość, powściągliwość w okazywaniu uczuć i melancholia…

Tak przynajmniej sklasyfikował przymioty swoich rodaków w opublikowanej w 1989 pracy. 

I my właśnie o tej melancholii… Nie musi ona wcale objawiać się akurat jesienią, choć aura temu sprzyja. Wręcz przeciwnie – chciałoby się powiedzieć; – to właśnie początek rzeczy często jest bardziej lirycznie nastrajający i jako taki traktowany, bo już wtedy wiadomo, że koniec nadejść musi nieuchronnie… I to – ta przemijalność, ulotność – jest piękne, warte refleksji w sztuce, poezji, i innych dziedzinach życia. Być może tu znajdujemy odpowiedz na szwedzkie czy skandynawskie w ogóle, umiłowanie przyrody i z nią obcowania, najchętniej sam na sam.



To szeroki temat i często pojawiający się w dyskusjach. Powraca na przykład, kiedy wybiera się w Szwecji powiedzmy „piosenkę stulecia”. Pierwsza trójka (co najmniej) – melancholia gwarantowana! Choć bywa i skocznie, i radośnie, to jednak refleksyjnie…

Z kolei inny profesor, Anders Rosengren, przy uniwersytetach w Lund i Göteborgu badający czynniki wpływające na jakość życia, oznajmił w mediach i w swojej najnowszej książce „Hela livet” (co oznacza zarówno Całe Życie jak i Uleczyć Życie) propaguje duchowość jako element niezbędny by wszystkie diety, ćwiczenia i inne zabiegi miały sens. Musimy po prostu zapewniać sobie okoliczności by „nam w duszy grało” – podobno są na to dowody naukowe.



I tu przechodzimy do zjawiska „novent” czyli połączenia w jedno słów november (listopad) i adwent. Zrodziło się spontanicznie, niezależnie od naukowcach opracowań.  Po co czekać do grudnia, kiedy można sobie życie umilić adwentową nastrojową atmosferą już w listopadzie. Coraz więcej osób to praktykuje. No, może nie stawiają jeszcze choinki, ale dekoracje adwentowe, muzyczna oprawa, spotkania przy grzanym winie i reszta klimatu są odczuwalne z miesięcznym wyprzedzeniem a termin trafił na stałe do języka. I nie tylko – amarylisy w sprzedaży już od dłuższego czasu, bo żeby z takiej cebuli zakwitły, potrzebne są trzy tygodnie. 



Nie zdziwi nas, jak tuż po Wszystkich Świętych, świeczniki adwentowe pojawia się na parapetach…